Życie
There goes my hero.
Długo mi się zeszło z zamysłem, ale w końcu zabrałem się do pisania. Będzie o bohaterach, o superbohaterach i dlaczego tych ostatnich nie lubię wręcz nie cierpię jak sobie to uzmysłowiłem ostatnio po Kapitanie Ameryce, którego to miałem nieszczęście obejrzeć. Więcej
To be, kurwa, or not to be!

Czasami dopada mnie takie rozmyślanie jak to jest, że ludzie są tak cholernie przestraszeni. Wszystkiego i wszystkich dookoła. Więcej
Luz-Ardiden – Miejsce Narodzin Legendy

Już niebawem, bowiem 14 lipca, rozegrany zostanie pierwszy etap górski tegorocznego wyścigu Tour de France. Kończyć się będzie on liczącym 13.4km podjazdem pod Luz-Ardiden, o średnim nachyleniu 7,6%. Niewielu z niezainteresowanych kolarstwem wie, że 21 lipca 2003 roku na 15 etapie, kończącym się tym samym wzniesieniem, Amerykanin Lance Armstrong stworzył legendę, jaka przeżyła wszystkie jego zwycięstwa. Więcej
Jam walczył z prawem

Ostatnio łażąc po Wrocławiu – robiąc wszystko, by nie zabrać się za naukę do sesji – widziałem człowieka zbuntowanego. Kolczyk w uchu, mina jakby miał cały świat za najgorszy stos gówna, jaki jest w stanie sobie wyobrazić, ubiór lekko poszarpany a fryz taki, że dostałbym na egzaminie dwóję za sam wygląd. Siedział na tylnim siedzeniu mercedesa swojego taty i, jak on, słuchał lekkiej muzyczki pop sączącej się przez uchylone delikatnie okna ku chodnikowi, na którym stałem. Więcej
Drawing The Line

Na początku wyjaśnię dlaczego tytuł tegoż mojego redaktorskiego tawernianego wyczynu jest po angielsku: niektóre rzeczy w mojej opinii lepiej brzmią w tym języku. Tyle wyjaśnień.
O czym to jest. O rysowaniu linii, o wytaczaniu pewnych granic, o pewnych irracjonalnych dla ludzi powiedzmy „dorosłych” zachowaniach innych, którzy dorosłymi się sami mniemają. Więcej
