Kampania: Powrót do Afganistanu
Krok od Wolności

Świat/System: Autorski
Mistrz Gry: Erq Więcej
Historia lubi się powtarzać
Wstawał dzień, było rześko, całkiem przyjemny poranek gdyby nie liczyć ośmiu ciał porozcinanych wzdłuż drogi przecinającej małą wioskę.
Chaty miały powybijane okna, powyważane drzwi, część przedmiotów wywleczona na ziemię, poza krajobrazem masakry trwała cisza, gdzieniegdzie odzywały się kozy.
Ubranie Kowalewskiego było przetarte, wybrudzone już chyba trzecią warstwą ziemi o nowym kolorze, tym razem jasnym. Ferguson w świetle dnia zobaczył kilkanaście śladów po kulach na swoim kombinezonie. Mocne wgłębienia świadczyły o tym, że jednak wynalazek da się przedziurawić, a właściciela zabić. Więcej
„Wdepnęliście w niezłe gówno…”
Razem z uczuciem zmęczenia, wycieńczenia przyszedł odgłos helikoptera. Narastający w upale i wszechobecnej duchocie. Narastał długo, aż w końcu maszyna pojawiła się na horyzoncie, okrążyła teren i usiadła kilkadziesiąt metrów dalej.
Amerykanie obstawili teren i broń wymierzyli prosto w Was. Jak z hollywoodzkiego filmu pojawiła się postać siwiejącego, na krótko ostrzyżonego oficera, bez nakrycia głowy, z bronią tylko krótką, w przeciwsłonecznych okularach a’la Top Gun i z cygarem w gębie.
Kiedy niespiesznie podszedł w zwartej obstawie (w tej chwili jesteście otoczeni) powiedział tylko jedno zdanie: „Wdepnęliście w niezłe gówno”. Więcej
To, czego szukasz
Na zewnątrz urywane krzyki, wrzaski, niezrozumiałe komendy, a między nimi „W skałach!” „Wyżej!” „Za nami!”, przecinane kanonadą, seriami, pojedynczymi strzałami.
Pierwszy do wyjścia z ziemianki rzucił się major SWW, zaraz za nim Kowalewski, i wtedy rozległa się nie tyle eksplozja co potężne tąpnięcie i sufit wraz z drewnianymi stemplami runął w dół głucho.
Nastała cisza. Po omacku Ferguson, znajdujący się w tej części pomieszczenia gdzie jeszcze stempel wytrzymał i tylko część sklepienia opadła, podczołgał się bliżej Kowalewskiego – w chwili obecnej nieprzytomnego. Więcej
Powrót do Afganistanu
Pierwsze co poczuł Ferguson to był wilgotny, zatęchły zapach. Potem ból, a potem ciemność i przeraźliwe piszczenie w uszach. Następnie ból w skroniach, ból w klatce piersiowej, ból prawego kolana i ból ułamanego zęba. Później głosy, mamroczące, jakby śpiewne, potem wrogie, krzykliwe, stanowcze. A na samym końcu gwałtownie ściągnięto mu worek z głowy i oślepiła go jedyna w pomieszczeniu żarówka.
Przekrzykujący się ludzie, większość w turbanach, i jeden podrzynający gardło komuś przed kamerą. Ferguson rozpoznał sekretarza, swojego najbliższego współpracownika.
Pomieszczenie miało gdzieniegdzie deski i płaty dykty i sklejki, kilka przewróconych szafek i posłania z kocy i materacy. Harmider podniósł się gdy wprowadzono dziewczynę – członka konwoju, ją również ustawiono przed kamerą. Jedyne drzwi – obite blachą znajdowały się zbyt daleko by nawet w sferze marzeń do nich dobiec. Ale kiedy Ferguson na nie spojrzał, zdaje się, że drgnęły… Więcej
